Strona Główna  |  FAQ  |  Kontakt  |  Mapa Strony  

BAZA ZDUBBINGOWANYCH FILMÓW :  A   B   C   D   E   F   G   H   I   J   K   L   M   N   O   P   Q   R   S   T   U   V   W   X   Y   Z   1-9


GIGANCI ZE STALI (październik 2011)

Giganci ze stali

Filmy familijne nabrały w obecnych czasach innego charakteru. To już nie przesłodzone różem i białymi zębami muzyczne obrazki dla dzieci. Teraz się dzieje... :)
Najnowszy film Shawn'a Levy to futurystyczny obraz przyszłości świata boksu zawodowego, w którym do walki stają gigantyczne, stalowe roboty, sterowane przez ludzi. Taki opis wskazywać by mógł na najnowsze dzieło Steven'a Spielberga... nie, nie, ten Pan tylko brał udział w produkcji filmu. "Giganci ze stali", bo o nich tu mowa, to naprawdę dobre, pełne akcji, kino familijne, ale niestety nie dla najmłodszych fanów robotów. Historia zwyczajna, ale w jakże ciekawej scenerii. Ojciec, syn i... niesamowite maszyny. I ot, cała przygoda. Czego chcieć więcej...
"Giganci..." zostali w Polsce zdubbingowani, a reżyserią zajął się doświadczony w boju - Wojtek Paszkowski. Dialogi napisał znakomity Jan Wecsile. Znakomity, bo tekst nie był prosty do przetłumaczenia, a dialogi finalnie wcale nie są banalne.



Kilka gwiazd pojawiło się też na liście płac polskiej wersji.
Zacznijmy od najważniejszego - Krzysztof Banaszyk, który wcielił się w postać Charli'ego Kentona. Film ludzki rządzi się innymi prawami. Dubbingowanie kreskówki jest nieco łatwiejsze. W przypadku filmu ludzkiego mamy do czynienia z żywymi aktorami i nie dość, że rolę trzeba po prostu zagrać od nowa, to i głos powinien idealnie współgrać z postacią, żeby efekt nie był zwyczajnie sztuczny i raził widza w ucho. Hugh Jackman to Australijczyk z krwi i kości o bardzo specyficznym, aczkolwiek ciekawym, akcencie wymowy. Trudne zadanie by go idealnie zastąpić i włożyć w usta tak samo doskonałe polskie dźwięki. Ale, o dziwo, udało się! Początek filmu jest jednak małym szokiem dla widza, ale po pierwszych 5-10 minutach, widz przyzwyczaja się do polskiej wersji, a komentarze - oj, polski dubbing, nieee - cichną. Pan Banaszyk ma znakomitą barwę głosu, którą doskonale potrafi modulować, a i aktorsko świetnie prowadzi postać. Doskonała robota. Polski Charlie zawsze jest w czasie, nic mu nie umyka, a i reakcji ma sporo. No właśnie. Reakcje. Jest ich po prostu za dużo, albo są za głośne. Wrażenie jest takie, że Charlie wciąż jęczy, sapie i stęka... no, ale z drugiej strony to przecież film o boksie. ;)
Znakomitym posunięciem było obsadzenie Miłosza Konkela w roli Maxa, syna Kentona. Chłopak jest bardzo naturalny i szczery. Świetny odbiór słuchowy granej postaci. Brawo!
Bailey - Magdalena Kumorek. Bailey to przyjaciółka Charli'ego z lat młodości. Jej ojciec był trenerem Kentona, a Kenton był zawodowym bokserem. Znają się doskonale, razem spędzili wiele lat. Oboje kochają roboty. Pani Kumorek jako zawodowa aktorka aktorsko poprowadziła postać znakomicie, ale... cały zabieg średnio wpasował się w usta i wygląd granej postaci. Troszeczkę bez wyrazu, po prostu za lekko i zbyt delikatnie, bez powera, jakby Pani Magda bała się sitka studyjnego. Nie jest to negatywne odczucie, bo postać jest bardzo pozytywnie odbierana, ale zabrakło tak zwanego tego czegoś.
Na wielki zachwyt zasługuje postać Debry w odsłonie Agnieszki Kunikowskiej. Rola nie za duża, ale warta zauważenia, ponieważ to chyba najbardziej naturalna postać w filmie, w wersji polskiej oczywiście. Głos idealny, aktorsko świetnie, doskonała mimika twarzy. Nic dodać, nic ująć.
Korba - Krzysztof Szczerbiński. Drobiazg ? Ale jakże charyzmatyczny. Zabawny dialog przez sepleniące zęby. Punk's not dead! Yeah! Rzekło by się, krótko i na temat.
Na koniec Ricky, zębaty i wredny kowboj. W tej roli Przemek Bluszcz. To się nazywa wejście! Już w pierwszej scenie lubimy tą postać. Dziwna sprawa, biorąc pod uwagę, że to negatywny bohater całej opowieści. Tak więc mówiąc inaczej... lubimy polską wersję językową tego bohatera. Fantastyczne wyczucie czasu, ciekawa modulacja, znakomite, stonowane aktorstwo i mnóstwo wyśmienitych reakcji. Bardzo, bardzo naturalnie.
A teraz zgranie dźwięku...
Zwiastun nie zwiastował niczego dobrego. Dystrybutor tak nieudolnie posklejał zapowiedź, że polski dźwięk psuł cały efekt reklamowy. Nie zawsze warto sugerować się tylko trailerem, który w tym przypadku na pewno nie zachęca do wizyty w kinie, wręcz przeciwnie. Szkoda, bo film naprawdę warto zobaczyć.
Niestety "Giganci..." mają jeden mankament, który nie spodoba się wszystkim widzom. Dźwięk jest nierówny, postaci mówią na innych poziomach, a momentami ilość reakcji jest nieco przesadzona, albo po prostu zbyt głośna. I tak Charlie jest bardzo wyrazisty, wszędzie go pełno, sapie, chucha, chrząka i dobrze, bo taka to rola jest. Z drugiej strony płasko udźwiękowiona Bailey, której rozciągnięte i powolne kwestie nie pasują do niektórych dialogów. Do kompletu pojawia się Debra, która kontrastuje z resztą bohaterów swoją naturalnością i niesamowitą lekkością, świetny odbiór. Podobnie Ricky. I Max, który nagrany został chyba na najbardziej prawidłowym poziomie, bardzo równo gadająca postać.
Warto także wspomnieć, że "Giganci ze stali" mają ciekawą i mocną ścieżkę dźwiękową. Muzyka świetnie wplata się w fabułę i doskonale klei sceny.
pozdrawiam madzia-cuperek

opracowanie i treść ©2011 - Michał Culek | kontakt

projekt: www.atcsites.com