STRONA GŁÓWNA
Recenzje filmów
(50 recenzji)
KSIĘŻNICZKA I ŻABA (styczeń 2010)
„Księżniczka i Żaba”, długo oczekiwana najnowsza
rysunkowa produkcja Disney’a, właśnie zagościła na ekranach polskich kin.
Zwolennicy animacji 2D i starych, dobrych filmów tej wytwórni, z
niecierpliwością oczekiwali na premierę. Warto było czekać, bo „Księżniczka i
Żaba” to kolorowa, przepełniona muzyką, cudownie słodka historia młodej,
ambitnej dziewczyny, która ciężką pracą dąży do spełnienia wielkiego marzenia
jej zmarłego ojca. Pewnego dnia Tiana spotyka małą, zieloną i rozgadaną żabkę.
Wszyscy znamy tę historię. Pocałuj żabkę, a zmieni się w księcia. Całus i…
Rozpoczyna się przygoda. Czy zły dr Facilier zrealizuje swój niecny plan?
Reżyserią polskiego dubbingu do Księżniczki zajął się Wojtek Paszkowski.
Wybór obsady nie był zbyt łatwy, ponieważ film jest filmem muzycznym. Dlatego
też na liście płac znalazło się mnóstwo znanych ze szklanego ekranu nazwisk
znakomitych aktorów. Jednak główne role powierzono młodym i zdolnym aktorom,
którzy naprawdę potrafią śpiewać.
Dialogi do Żaby napisała Joanna Serafińska. Tekst jest bardzo przyjazny
dla ucha. Nie znajdziecie tu głupich, niezrozumiałych żarcików, odniesień do
otaczającej nas rzeczywistości, czy tez polityki. To lekkie, przystępne,
inteligentne i zabawne dialogi.
Karolina Trębacz, która wcieliła się w postać Tiany, debiutuje w dubbingu
od razu w tak dużej roli. Miałam okazję oglądać i słuchać Pani Trębacz w Teatrze
Wielkim w Łodzi, gdzie na scenie wciela się w postać Elizy, w doskonałym zresztą
musicalu „My Fair Lady”. W Księżniczce głos Karoliny T. jest świeży, dziewczęcy,
niesamowity, o przepięknej barwie wokalnej. Jednak to wszystko tylko w muzycznej
odsłonie postaci Tiany. Sceny mówione niestety już nie są na tak dobrym
poziomie. Na tle pozostałych aktorów, Karolina T. wypada nieco blado i
odczuwalny jest ten brak doświadczenia w pracy z mikrofonem studyjnym. Dialogi
Tiany są nieco sztuczne i sztywne, nie zawsze z właściwą intonacją i trudno
przez to ocenić charakter postaci. Za wykonanie piosenek o „czarnym brzmieniu”
wielki szacunek.
Panie i Panowie! A oto Książę Naveen! Wielkie brawa! Naveen to książę, którego
Tiana spotyka na swojej drodze. Jest człowiekiem, jest żabą. W tę rolę wcielił
się aktor młodego pokolenia - Marcin Mroziński. Disney przyzwyczaił nas
do głosu Damiana Aleksandra, który to dominował ostatnio w rolach animowanych
arystokratów. Tym razem, w końcu, mamy bardzo dobry świeży głos o głębokiej,
męskiej barwie, a zarazem chłopięcej nieporadności i uwodzicielskim uśmiechu w
dialogach. Myślę, że to jedna z najlepszych ról w filmie. Głosu Marcina słucha
się z wielką przyjemnością. Bawi, wzrusza, i przede wszystkim pięknie śpiewa.
Strona wokalna postaci jest równie dobra, co mówiona. Marcin-Naveen jest żabą…
Człowiekiem… Żabą… Można się pogubić. Brawo!
Rola czarnego charakteru przypadła reżyserowi filmu – Wojtkowi Paszkowskiego.
Dr Facilier to przebiegły, a zarazem uwodzicielski czarownik voo-doo, który
pragnie władzy. Enchanté ! I tak poznajemy się z doktorem. Wojtek po raz kolejny
pokazał czym jest dobry disney’owski dubbing. Dr Facilier mówi lekko obniżonym,
tajemniczym głosem, a diabolicznym śmiechem, straszy widzów z ekranu. Co tu dużo
mówić. Świetna robota i tyle. A wykonanie piosenki „Przyjaciele z zaświatów”
znakomite. Aż strach się bać!
Raymond – znakomity Stefan Friedmann. Dawno nie słyszałam Pana Stefana w
tak dobrej dubbingowej roli. Początkowo nawet trudno rozpoznać, że to właśnie
ten głos. Ray mówi w bardzo charakterystyczny sposób, mieszając nieporadnie
francuszczyznę z polszczyzną, co daje fantastyczny efekt słuchowy ulicznego
zawadiaki. Bardzo ciekawy pomysł na rolę. Szybkie gadanie, troszkę
niezrozumiałe, zabawne i bardzo lekkie w odbiorze. Szkoda tylko, że piosenki
Ray’a śpiewał za Pana Stefana Robert Rozmus. Wykonanie utworów jest na bardzo
przyzwoitym poziomie, ale niestety odczuwalna jest różnica w barwie głosowej
obydwu aktorów. Niektórzy mogą mieć problem z zauważeniem, że to właśnie Ray
śpiewa.
Louis to kolejny, bardzo wesoły bohater „Księżniczki i Żaby”. W tą postać
wcielił się znakomity w dubbingu Piotr Gąsowski. Dlaczego znowu
znakomity? A to dlatego, że Louis jest najbardziej zabawną postacią w filmie,
bardzo przyjacielskim, ciepłym w odbiorze, lekko ciapowatym, otyłym aligatorem,
który marzy o jazzowej karierze muzycznej. Odnoszę wrażenie, że Pan Piotr
doskonale rozumie takie role. Fantastycznie poczuł się w skórze krokodyla. Rola
nie wymagała nawet zbyt mocnej modulacji głosu, a odbiór postaci jest
niesamowicie pozytywny i szczerze bawi.
Na uwagę zasługuje jeszcze Dominika Kuźniak w roli Charlottty. Śmiało
oznajmiam, że to najlepsza rola żeńska w Księżniczce. Charlotte to młoda, ładna,
ale i zwariowana, rozpuszczona nieco przez ojca dziewczyna i przyjaciółka Tiany
od najmłodszych lat. Na takie role Dominiki K. nie ma słów pochwały. Są
perfekcyjne! Postać bawi naturalnie, z przyjemnością się jej słucha. Głos bardzo
dziewczęcy, z lekką chrypką, wyraźnie sugerujący pozytywnie szaloną naturę
postaci
Mama Odi, w tej roli Stanisława Celińska to szamanka voo-doo, wbrew
pozorom nie taka straszna, która pomaga głównym bohaterom stawić czoło złemu dr
Facilierowi Aktorka zgrała się z postacią idealnie. Ciekawy pomysł reżysera i
dobra decyzja, bo obsadzenie w tej roli Pani Stanisławy było strzałem w
dziesiątkę. Odi to kolejna nieco szalona postać w filmie. Pomimo, że to kreska,
głos wymagał sprawdzonych aktorskich sztuczek, bo postać mówi szybko i dużo w
jednym momencie, a to wszystko udało się, dzięki kunsztowi, Stanisławie
Celińskiej.
Bardzo krótko i na koniec Mama Tiany, czyli Anna Dymna. To bardzo
spokojny i kojący głos. Sama przyjemność słuchania. Bardzo prawdziwa i
przekonująca postać. Prosimy o więcej Pani Anno.
Montaż dźwięku „Księżniczki i Żaby” jest dopracowany, a wszystkie postaci mówią
w czasie. To samo tyczy się piosenek i muzycznej strony filmu. Niestety
nagłośnienie szwankuje i nie wiem, czy jest to wina dźwiękowców, czy sprzętu
kinowego. Sceny mówione są po prostu za ciche, trzeba się wsłuchiwać. Za to
wokal momentami zbyt głośny. Po 10 minutach filmu na szczęście można się
przyzwyczaić, ale tak być nie powinno.
„Księżniczka i Żaba” to kino familijne z przewagą dla maluchów. Dorośli nie będą
zbyt dobrze bawić się w kinie, bo to tylko prawdziwa i bardzo subtelna, kolorowa
muzycznie historia, bez przekazu podprogowego dla „dużych” dzieci. Polecam
wszystkim najmłodszym, bo takiego Disney’a dawno nie widzieliście… A!
Zapomniałabym. Byłoby też miło, gdyby Disney pomyślał o polskiej edycji
soundtracka.
pozdrawiam madzia-cuperek