Strona Główna  |  FAQ  |  Kontakt  |  Mapa Strony  

BAZA ZDUBBINGOWANYCH FILMÓW :  A   B   C   D   E   F   G   H   I   J   K   L   M   N   O   P   Q   R   S   T   U   V   W   X   Y   Z   1-9


RING (grudzień 2005)

Ring

TVN zaprezentował widzom "The Ring". Niektórzy widzowie byli pełni obaw: film zostanie wyemitowany z lektorem czy dubbingiem? Niestety, telewizja nie postarała się, zaserwowano nam pana Szydłowskiego. Jednak osoby, które kupiły bądź wypożyczyły film na DVD, mogły przeżyć ciekawe doświadczenie. Był rok 2003 lub 2004. Oglądając film na DVD kliknąłem na pilocie klawisz language, aby sprawdzić jakość lektorskiego tłumaczenia. Jakież było moje zdziwienie, gdy zorientowałem się, że wersja polska nie zawiera lektora - każda postać mówi własnym głosem! Bez zastanowienia zacząłem oglądać film od początku, aby sprawdzić, jaka jest ścieżka dźwiękowa do filmu aktorskiego, którego odbiorcami nie są dzieci.
Pierwsze, co zauważyłem, to w miarę dobrze dobrane głosy. Rachel, Noah, Aidan, Richard Morgan - ich dubbingowane głosy przeszły bez większych zarzutów. Nie obyło się jednak bez pomyłek: Becka czy kolega Katie ze stypy, opowiadający o przeklętej kasecie video - ich głosy były raczej nie na miejscu. Pomimo to, nie mam większych zastrzeżeń co do głosów, tym bardziej, że jest to jeden z pierwszych filmów "dla dorosłych" zdubbingowanych na język polski. Jak na początek, całkiem nieźle. Aktorzy mówią ładnie, czysto i wyraźnie.
Dobra okazała się także jakość tłumaczenia; była ona zdecydowanie lepsza od TVN-owskiej wersji pana Grafa. Pamiętam, że miałem co prawda zastrzeżenie co do gramatyki niektórych zdań, ale na chwilę obecną nie potrafię ich przytoczyć. Dubbingowana wersja była nieco "ostrzejsza" od lektorskiej: pojawiło się więcej słów, które dewotki, zatwardziali katolicy, obrońcy moralności, LPR czy Młodzież Wszechpolska mogliby uznać za wulgarne.
Oprócz niezbyt dobrze dobranych głosów niektórych postaci i złej składni kilku zdań obyło się bez większych wpadek. Jedną z tych, które pamiętam, jest kwestia Richarda Morgana: "Jak ci na imię?". Rachel przedstawiła mu się kilka minut przed tym, zanim padło to pytanie. Miało ono chyba oznaczać: 'przepraszam, jak masz na imię, bo zapomniałem', jednak intonacja pana Telszyńskiego (podkładającego głos Morganowi) zabrzmiało jak: 'kobieto, jak ty się w ogóle naszywasz? Przychodzisz do mnie i zadajesz takie pytania?!'. Innym mankamentem było to, że dubbing rozładował z emocji niektóre sceny, np. zdecydowanie lepiej wyszła kwestia "Seven days..." w oryginalne, niż "Siedem dni..." w polskim dubbingu.
Nie ma się co oszukiwać: "The Ring" to eksperyment, jeżeli chodzi o dubbingowanie filmów aktorskich nie przeznaczonych domyślnie dla dzieci. Moim zdaniem eksperymentem dość udanym - nie obyło się bez paru wpadek, ale ogólnie wrażenia z obejrzenia dubbingowanej wersji są pozytywne.
napisał : Pottero

opracowanie i treść ©2011 - Michał Culek | kontakt

projekt: www.atcsites.com