styczeń2009

Cheetah Girls! Oh Yeah! Cheetah Girls! Oh Yeah!

Dziewczyny Cheetah po raz kolejny zagościły na ekranie Disney Channel. Wydawać by się mogło, że po "High School Musical" i "Camp Rock" już nic nas nie zaskoczy. A jednak! Historia trzech, nie ukrywajmy, dojrzałych już nastolatek, to kolejny młodzieżowy hit wytwórni Disney'a. Nasze bohaterki trafiają tym razem do Bombaju (nie wszyscy wiedzą, że to w Indiach), gdzie poznają kolorowy świat filmów Bollywood. To szansa na zostanie gwiazdą. Sprawa komplikuje się, gdy okazuje się, że w filmie główna rola przypadnie tylko jednej z przyjaciółek. Jak to u Disney'a bywa, jest kolorowo, nawet mega-kolorowo, a do tego nawet zabawnie, gdyż główne bohaterki niestety nie grzeszą zbyt dużym ilorazem inteligencji. Intryga goni intrygę, a przyjaźń dziewczyn przechodzi poważną próbę. Czy uda się utrzymać łączącą ich więź? Nie bez kozery używam tu lekkiej ironii. Disney, jak zwykle, pokazuje nam dość banalną historyjkę, przyznam jednak, że w dość ciekawej scenografii, ale z niezbyt udaną oprawą muzyczną. Główne bohaterki po prostu nie potrafią śpiewać. Słuchając chociażby Chanell miałam de ja vu... Alvin i Wiewiórki? Ale dość o tym. Może "za stara" jestem na takie przesłodzone bajki - przepraszam za prywatę. W "Cheetah Girls..." jest się z czego pośmiać. Nastolatki będą zachwycone, szczególnie ta żeńska część widowni. A zaznaczam, że w tym filmie nie pojawia się Zac Efron. Przejdźmy, więc do najważniejszego -> dubbing PL...
Dzięki uprzejmości Pana Reżysera (Wojtek Paszkowski) miałam okazję "podsłuchać" w Sun Studio Polska nagrań polskiego dubbingu do "Dziewczyn Cheetah". Przyznam, że ciekawe i zabawne to doświadczenie, biorąc pod uwagę rangę tego filmu. Dialogi nagrywała wtedy Zosia Jaworowska, która wcieliła się chyba w najzabawniejszą postać filmu - Chanell. Zacznę właśnie od Zosi, ponieważ zachwyciła mnie najbardziej. Gra lekko, z delikatną ironią i żartem, aktorsko bez zarzutu. Głos dziewczęcy i nieporadny, a zarazem dojrzały. Bardzo ciekawie zagrana rola i przede wszystkim z tą lekkością, co sprawia, że Chanel nie mówi głosem Zosi. Zosia jest po prostu Chanell (mówię tylko o filmie, dla jasności), wyjątkowo naturalnie, a to jest "mucho ważne".
Drugą osobą, która uważam, że... powiem kolokwialnie, odwaliła kawał dobrej roboty, jest Kuba Molęda. Idealnie dobrany głos do twarzy postaci. Kuba, jak zwykle, jest bardzo chłopięcy i szczery, nie przesadza i bardzo przyjemnie słucha się Amara-Kevina 347 (jeśli dobrze zapamiętałam ten jakże ważny numer serwisowy).
Zaskoczeniem była dla mnie postać nieco nieporadnego gwiazdora Hollywood - Rahima. W tej roli debiutujący "na wielkim ekranie" Marcin Mroziński. Jakże ucieszył mnie fakt, że do tej roli nie został zaangażowany Damian Aleksander, który swoją drogą, gdyby snuć porównania, pasowałby po prostu do postaci, także mógł być kandydatem numer jeden. Damian znakomicie sprawdza się w dubbingu, ale w sytuacji, gdy aktor pojawia się w większości produkcji Disney'a, może to być nieco męczące, biorą także pod uwagę fakt, że głos Damiana jest właściwie w każdym filmie taki sam. Za to Marcin jest "świeży" Chcemy poznawać nowe twarze, przepraszam głosy. Pomijając już świetny dubbing Marcina, bo przyczepić nie ma się do czego, polecam zwrócić uwagę na sceny wspólne z Gitą (Izabella Bukowska) - choreografką "Namaste Bombaj". TAK śmieją się tylko bohaterowie Disney'a. Fantastycznie, choć uważam, że śmiech mógłby być bardziej nagłośniony, żeby spotęgować efekt. Cała scena buduje fajną nutkę komediową, a odniosłam wrażenie, że "odgłosy" i reakcje w finalnej wersji filmu zostały nieco wyciszone. Niestety na minus, bo szkoda takiej sceny...
Aqua, w tej roli Ewa Prus. Duże zaskoczenie. Nie spodziewałam się takiego efektu na ekranie. Niski, dojrzały głos. Aktorsko na bardzo dobrym poziomie. Chyba jedyna z dziewczyn Cheetah, która co nieco wie o świecie, chce się uczyć i w głowie jej nie tylko kariera muzyczna i kolorowe wisiorki. Mam nadzieję, że to nie ostatni raz Ewy w polskim dubbingu...
Dorinda - Weronika Bochat. W przypadku tej postaci głos, moim zdaniem, niestety średnio pasował do postaci. Może dlatego, że Dorinda, na ekranie, to dojrzała kobieta, a Weronika to młoda dziewczyna z delikatną barwą głosu. Jakoś to nie współgrało. Właściwie nie zapamiętałam zbyt wiele...
Wujek to dopiero dosłownie kupa śmiechu i znakomity w tej roli Mieczysław Morański. Tego trzeba posłuchać! "Radziu!" Bollywoodzki reżyser - Vik to nie kto inny jak Cezary Kosiński. Bardzo lubię głos Pana Cezarego w dubbingu. świetnie sprawdza się zarówno w rolach animowanych jak i ludzkich. Potrafi zagrać dojrzale, a czasem, jak w przypadku Cheetah, chłopięco i delikatnie. Lekka rola, ciekawie poprowadzona...
Dialogi do "Cheetah Girls" przygotował Tomasz Robaczewski. Przyznam, że mogłyby być nieco bardziej zabawne. To, co słyszymy z ekranu raczej troszkę ośmiesza główne bohaterki, które jak wspomniałam na początku, nie grzeszą wysokim ilorazem inteligencji. Nie promujmy stylu TAKICH nastolatek, nawet jeśli to Disney i klimat a la HSM. Montaż dźwięku też niestety nie jest zbyt udany. Asynchron goni asynchron. Głos zanika, a postać jeszcze rusza ustami. Szczególnie widoczne "zjawisko" w postaci Rahima. Ciekawe, co na to Pan Reżyser? Ja spodziewałam się lepszego efektu...
I na koniec... NAPISY. Nie rozumiem, dlaczego nie ma polskich napisów, podczas wykonywania piosenek. Zakładam, że Disney sądzi, iż każdy polski nastolatek biegle posługuje się językiem angielskim... szkoda. Mam jednak nadzieję, że wersja DVD będzie "zaopatrzona" w to, czego brakuje wersji TV.
Mimo wielu minusów, zachęcam do obejrzenia "Cheetah Girls One Word". Sama historia jest, jak już wspomniałam, dość banalna, ale też i lekka i przyjemna. Poza tym polski dubbing został dobrze poprowadzony, naturalnie, bez sztuczności w stylu Hannah Montana. Gdyby nie ten montaż dźwięku... No to KLAPS! ;-)
Pozdrawiam madzia-cuperek