październik2008

Very Low (High) School Musical 3...

High School Musical... na to hasło wiele nastolatek dostaje rumieńców. Ta, jakże kolorowa, przesycona różem i słodyczą opowieść o grupie przyjaciół z liceum, robi furorę na całym świecie. Fenomen High School Musical trwa od premiery pierwszej części w USA. Film pokochały miliony, a producenci toną w kasie. HSM jest wszędzie - w kinie, tv, szkołach, sklepach - a gadżetów bez liku, od ubrań, po długopisy i wodoodporne inne przesłodzone bzdury.
Dlaczego tak się stało ? Tego, niestety, nikt nie wie, ale właśnie teraz, HSM atakuje po raz trzeci. Na ekranach kin znów mamy okazję oglądać "przygody" Troy'a, Gabrielli, Sharpay, Ryan'a, Chad'a i Taylor i wszystko wskazuje na to, że po raz ostatni... i całe szczęście. Tym razem główni bohaterowie zmagają się z decyzjami, które zmienią ich życie. Kończą szkołę i przyszedł czas na deklaracje. Każdy pójdzie w swoją stronę. Koszykówka, miłość, Dzikie Koty... czerwono tu, różowo, idealnie. A wszystko wplecione w boysbandowe dźwięki i szalone choreografie. Przyznam szczerze, że cała historia nie zachwyca, co więcej jest nudna, a poza tym - to już było. Jednak muzycznie film zdecydowanie lepszy od dwóch poprzednich części. Dzieciaki dorosły, lepiej się ruszają i śpiewają. Kilka scen naprawdę dobrych... szkoda tylko, że tak niewiele. Cała słodycz tego obrazu, wyjątkowo jest niesmaczna i psuje ogólny odbiór filmu. Przyznam się, że początek filmu rozbawił mnie do łez i niech nie mają mi tego za złe wszystkie fanki Zac'a-Tory'a, ale tak nie wygląda normalny nastolatek w USA.
Negatywny odbiór filmu potęguje nasz rodzimy dubbing, wyjątkowo nieudany. Reżyserią zajął się Artur Karczmarski, a dialogi napisał Jan Jakub Wecsile - para, która wydaje się, że powinna zakończyć pracę sukcesem, ale jednak...

Do tej pory w roli Troy'a mogliśmy usłyszeć Andrzeja Lamperta. Tym razem w postać bożyszcze nastolatek wcielił się Łukasz Zagrobelny, niestety z niezbyt udanym efektem końcowym. Troy w wykonaniu Łukasza i owszem posiada dojrzały głos mężczyzny, ale jakże bez wyrazu i głębszych emocji. Jest sztywny, drewniany i zupełnie nie współgra z pozostałymi. Hania Stach w roli Gabrielli jest bezbłędna - lekko, z uczuciem, bardzo dziewczęco. W zderzeniu z Łukaszem mamy dość nieciekawy wynik i żyletkę dla ucha. Może w zamyśle reżysera było pokazanie widzom jak to Troy dojrzał nam przez ostatnie lata, ale finalnie wyszło dość karykaturalnie.
Dubbing Chada (Grzegorz Drojewski), Ryana (Kuba Molęda) i Sharpay (Magda Krylik) bezbłędny i w charakterze filmu, idealnie dopasowany do postaci. Wynika to chyba nie tylko z tego, że aktorzy mieli już przyjemność występować w pierwszej i drugiej części HSM. Po prostu bawią się rolą, co pasuje do tego filmu i nadaje mu lekkość.
Bardzo przyjemnie zaskoczyła mnie natomiast Ania Sztejner w roli Taylor, przyszłej pani prezydent, nieco sztywniackiej wielbicielki polityki i działań społecznych. Bardzo zasadniczo, ale zarazem ciepły głos. Momentami słyszałam Madame Giry :) i nie mogłam oprzeć się pokusie porównania.
Przyczepię się również do montażu dźwiękowego filmu. Jest parę scen, w których brakuje po prostu dźwięku. Postaci mają otwarte usta, a dźwięku BRAK... Poza tym gwary są, nazwę to tak - za rzadkie. Mamy na ekranie tłum, a słuchać tylko kilka osób. I jeszcze jeden minus... przejścia z polskiego dubbingu na piosenki oryginalne - wszystko niestety pourywane - słowo, cięcie, piosenka, cięcie, słowo... zupełnie bez płynności.
Piosenki nie zostały zdubbingowane, co zazwyczaj ma miejsce w przypadku tego typu produkcji Disney'a. Oryginały utworów brzmią boysbandowo, ale nastolatki będą zachwycone...
Młodszych widzów zapraszam do kina. Ci starsi, zostańcie w domu, chociaż... pośmiać się można... Mimo wszystko pamiętajcie, że urażenie prawdziwej fanki Troy'a może grozić kontuzją ;)
I jeszcze coś Wam powiem... z tej wizyty w kinie, zapamietałam jedno... świetny zwiastun "Bolta" ("Pioruna") i znakomitego, w roli chomika, Tomasza Karolaka... :)
Pozdrawiam madzia-cuperek