styczeń2009
Most do Terabithii
Nim przejdę do szczegółów wydania "Mostu do Terabithii" na nośniku DVD, najpierw kilka słów odnośnie samego filmu. W dobie wielkich widowisk kierowanych do młodzieży, takich jak "Złoty kompas" czy seria "Harry Potter", które, mimo, że całkiem udane i świetnie nakręcone, mnożą w pełni ograne schematy i są miejscami wtórne, ekranizacja książki Katherine Paterson to obraz ze wszech miar szczególny, pełen świeżości, a przede wszystkim niezwykle przejmujący. Mamy tu rzadką sytuację: film zaczyna się jak prosta, familijna opowieść dla całej rodziny, a kończy jak złożony dramat z elementami psychologicznymi.
Reżyserowi Gaborowi Csupo udało się zachować ducha powieści i jej poważny charakter, a do tego zręcznie wybrnąć z głównego zadania, czyli przedstawienia na ekranie najważniejszych bohaterów. Duża w tym zasługa aktorów. AnnaSophia Robb jest co najmniej fantastyczna w roli Leslie. Podobnie Josh Hutcherson jako Jesse. Właściwie trudno doszukiwać się tu jakiejś źle zinterpretowanej i zagranej postaci - wszyscy aktorzy bardzo dobrze wywiązali się z zadania (choć oczywiście największe brawa należą się dwójce głównych bohaterów).
Polski dubbing do filmu wykonano bardzo profesionalnie. Nie jest to oczywiście najlepsza polska wersja językowa, jaka powstała, ale nie jest też najgorszą. Podobały mi się głosy Jesse' a i Leslie, które podłożyli Franek Boberek (syn znanego w branży dubbingu Jarosława Boberka) i Joasia Kudelska (m.in. głos Hermiony Granger we wszystkich częściach Harry' ego Pottera). świetnie też spisał się Miłogost Reczek, dubbingując ojca Jesse' a. Czasami głosy nie zgadzały się z ruchem ust bohaterów (szczególnie podczas piosenek śpiewanych przez dzieci na lekcjach muzyki panny Edmunds), ale to chyba jedyny zarzut, jaki można kierować w stronę polskiego dubbingu w "Moście do Terabithii".
Z drugiej strony szkoda, że "Most do Terabithii" nie jest tak znany jak inne tytuły z założenia dla dzieci, chociażby wspomniany "Złoty kompas" i seria "Harry Potter" czy "Opowieści z Narnii". To świadczy tylko o tym, że ambitne, głęboko przemyślane dzieło ma niewielkie szanse w starciu z komercyjnym, widowiskowym blockbusterem (a najczęściej znajduje się na już z góry straconej pozycji). Smutna prawda.
Wydanie DVD "Mostu..." niestety rozczarowuje jakością wykonania. O ile obraz i dźwięk filmu prezentują wysoki poziom i zasługują na uznanie, to już dodatki pozostawiają niedosyt. Na płycie znajdziemy jedynie trwający 15 minut materiał "z planu" (bez polskich napisów), krótkie, kilkudziesięciosekundowe wywiady (m.in. z Gaborem Csupo, Joshem Hutchersonem, Robertem Patrickiem i Richardem Taylorem), bardzo miły dla ucha teledysk AnnySophii Robb "Keep your mind wide open" oraz "zapowiedzi" - zbiór kilku zwiastunów, których jakość techniczna delikatnie mówiąc pozostawia wiele do życzenia. Co do menu dysku, to wygląda bardzo zachęcająco i estetycznie, w tle słychać piosenkę "A place for us" z soundtracku.
Podsumowując, wydanie DVD "Mostu do Terabithii" niestety nie idzie w parze z jakością filmu. Szkoda, że ilość dodatków jest tak mała, a te, które są, trwają ledwie kilkanaście minut. A tak chciałoby się zobaczyć rzetelny "making of" o kulisach powstawania produkcji, albo chociaż minimum półgodzinny dokument. Polski wydawca tym razem się nie postarał, zwłaszcza, że za granicą dostępna jest dwupłytowa edycja, której z jakichś niewiadomych przyczyn zabrakło na naszym rynku. Cóż, nie zawsze jest tak dobrze, jak byśmy chcieli. Pozostaje nam cieszyć się samym filmem.
Napisał: Krzysztof