wrzesień2005
Przygody Lisa Kopczyńskiego
Na premierę filmu poszedłem z wielką nadzieją, niestety wyszedłem ze znacznie mniejszą. Film "Przygody lisa urwisa" jest filmem drętwym i chodzi mi tutaj o grafikę i stworzenie charakteru postaci. Oglądając film (przynajmniej na początku) nie czuje się klimatu bajek, a klimat filmów amatorskich. Z grafiką bardzo daleko do Shreka czy innych amerykańskich produkcji, a bliżej jej do gier omputerowych klasy B. Zatem w kwestii wizualnej - jestem na nie !
Przejdę teraz do sedna... a mianowicie do dubbingu. Dubbing w tym filmie zrobili najlepsi zawodowcy z tej branży w kraju, Studio Start International Polska - duet Wizmur-Wierzbięta. Aczkolwiek nie przypominało mi to dubbingu "Shreka" czy "Asterixa..." a raczej jakiś filmie spod ręki Mastera. Dialogista - Bartek Wierzbięta, widać, że robił to na odwal, i nie bawił się tu w slangi ani cytaty jak to robił w poprzednich swoich tłumaczeniach (ale VISION'owi widać wystarczyło samo nazwisko, które umieścił na czołówkach plakatów reklamowych). Jeżeli mam być szczery... żaden gag językowy mnie nie rozbroił, właściwie nie, tam nie było gagów. Aktorzy - no tu dystrybutor VISION nie mógł sobie pozwolić na kogoś z górnej półki (już sama ekipa Wizmur-Wierzbięta jest droga), więc dlatego w filmie słyszymy ludzi związanych "na stałe" z dubbingiem - Jacek Kopczyński, Wojciech Paszkowski, Jarosław Boberek, Agnieszka Kunikowska, Cezary Morawski i miły epizod w roli kury Joanny Wizmur.
Niestety aktorzy Ci, chociaż nie wiem jak się starali nie dali uczucia postacią (wina grafiki). Chociaż - jestem bardzo ciekawy, jak w role szczura by się wpasował nieoceniony Jerzy Stuhr (marzenia).
Podsumowując - film w kwestii dubbingu jest poprawny, ale bez żadnych odlotów. Film "Przygody lisa Kopczyń... wróć: Urwisa" polecam tylko zagorzałym fanom dubbingu, lisów i Wojtka Paszowskiego (gdyż miał niezłe pole do popisu i raczej to wykorzystał).
Stanek