wrzesień2005

Agnieszka Kunikowska

Agnieszka Kunikowska - absolwentka Wydziału Aktorskiego PWST we Wrocławiu. Nie jest związana z żadnym teatrem - jest tzw. "wolnym strzelcem".

1. Jak rozpoczęła się Pani przygoda z dubbingiem ?
- Moja przygoda z dubbingiem zaczęła się dość dawno, chyba 9 lat temu. Wówczas trafiłam do p. Andrzeja Bogusza, który jest reżyserem w Telewizyjnych Studiach Dźwięku i który zaprosił mnie do udziału w serialu o przygodach Tukanów - Detektywów. Zagrałam tam rolę... Kaczki Szalejki (największego wroga wspomnianych Tukanów, obdarzonej niezwykłym temperamentem i pomysłowością w komplikowaniu życia mieszkańcom różnych zakątków świata!)... Z sentymentem wspominam tę rolę. Traktuję ją jako swój "chrzest bojowy" w dubbingu. P. Andrzej Bogusz był moim przewodnikiem w świecie "kłapów", za co jestem Mu bardzo wdzięczna. Do dziś zresztą często ze sobą pracujemy.

2. Proszę wymienić jeszcze kilka postaci którym użyczyła Pani swojego głosu.
- Och, sporo tego się zebrało. Postaram się wymienić te najistotniejsze dla mnie. Po Szalejce grałam tytułową postać w serialu PINOKIO. Byłam też Franklinem - żółwiem w kreskówce dla maluchów, Ośliczką Tosią, Króliczką Milunią w filmie TABALUGA, Superświnką w serialu pod tym samym tytułem... Jeśli chodzi o filmy kinowe, grałam m.in. Fiołek w "Rudolfie Czerwononosym", Miss Gradenko w "Małych Agentach", Inspicjentkę Flint w "Potworach i Spółka", no i Fionę w "Shreku", a także w "Pinokio" Roberta Benigniego, w którym zagrałam Wróżkę. Oprócz tego jest jeszcze bogini Eris w "Sindbad - Legenda siedmiu mórz" oraz "Gdzie jest Nemo" w którym zagrałam zabawny epizod ryby - neurotyczki Debbie, której wydaje się że ma bliźniaczą siostrę Flo.

3. Która postać sprawiała Pani najwięcej problemów i dlaczego, a którą zapamiętała Pani jako najmilszą ?
- Staram się nie pamiętać o mniej przyjemnych doświadczeniach w pracy, zresztą nie było ich wiele. Bardzo miło wspominam oczywiście Fionę.

4. Czy podczas nagrań przydarzyło się Pani coś zabawnego o czym mogłaby Pani nam opowiedzieć ?
- Pamiętam, że podczas nagrań do Shreka była scena w którym Shrek i Fiona jedzą szczury. I żeby realnie to brzmiało, ja rzeczywiście musiałam mieć coś w ustach. Próbowaliśmy z gumą do żucia jednak efekt nie zadowalał Asi Wizmur (reżyser polskiej wersji). Joanna pobiegła do studyjnego bufetu i przyniosła stamtąd kromkę razowego , suchego chleba. Efektem było to co widać podczas oglądania Shreka a finał całej tej sceny mógł się dla mnie źle skończyć bo się o mało nie udusiłam. Musiałam po tym eksperymencie wypić sporo wody mineralnej, żeby przełknąć ten chleb do końca.

5. A jakie są Pani plany na przyszłość jeśli chodzi o dubbing ?
- Teraz nagrałam rolę dorosłej Wendy w fabularnej wersji "Piotrusia Pana", zagram też mamę w serialu "Cat in the hat" no i zapewne Fionę w "Shrek 2".

6. A poza dubbingiem i pracą aktorską to jak spędza Pani wolny czas ?
- Uwielbiam chodzić po górach. W wolnych chwilach czytam i słucham muzyki.